Leczenie choroby alkoholowej

Leczenie alkoholizmu jako choroby kontroli wymaga od chorego uznania, że nie da się zapanować nad piciem, utrzymać go w ryzach, właściwie kontrolować. Dlatego jedynym wyjściem jest jak mówią Anonimowi Alkoholicy uznać swoją bezsilność wobec alkoholu i całkowicie z niego zrezygnować.

Leczenie alkoholizmu jako choroby zaprzeczenia wymaga od chorego spojrzenia prawdzie w oczy, odkłamania zafałszowanego obrazu rzeczywistości i jasnego zobaczenia, jakie spustoszenia poczynił alkohol w jego życiu. Wymaga też przyswojenia sporej wiedzy o uzależnieniu.

Leczenie alkoholizmu jako choroby emocji wymaga od chorego, żeby nauczył się na trzeźwo przeżywać swoje uczucia: rozeznawać się w nich, wytrzymywać je i dawać im wyraz.

Nie istnieją żadne cudowne środki, żadne tabletki, które uwalniałyby człowieka od nałogu. Jak widać, musi to być długi i skomplikowany proces, w którym w dodatku konieczny jest świadomy i zaangażowany współudział samego alkoholika.

Trzy nurty pomagania:

Osoba uzależniona może spotkać się z ofertą pomocy z trzech różnych stron: może korzystać z profesjonalnej terapii odwykowej, przyłączyć się do wspólnoty Anonimowych Alkoholików bądź też zostać członkiem klubu abstynenta. Wszystkie te nurty łączą pewne wspólne przekonania na temat pomocy dla alkoholików, że jej nadrzędnym celem jest trzeźwienie, że pierwszym krokiem na tej drodze musi być przyznanie się, iż alkohol stanowi podstawowe źródło problemów, że koniecznym warunkiem zdrowienia jest całkowita abstynencja, że skuteczną pomocą jest korzystanie z doświadczeń i wsparcie innych alkoholików.

O alkoholizmie mówi się, że to „choroba samotności” i niemal wszyscy niepijący alkoholicy też tak twierdzą. Tysiące alkoholików, którzy wrócili do trzeźwości stosując program AA (ocenia się, że w 1999 roku na całym świecie było około trzech milionów członków AA), wracając myślami do ostatnich lat czy miesięcy picia, przypomina sobie jak wyizolowani czuli się nawet wśród grupy rozradowanych, świętujących jakąś uroczystość ludzi.

Decyzja o podjęciu trwałej abstynencji, jeżeli w ogóle zapada należy do najtrudniejszych decyzji w życiu alkoholika i robi on wszystko, aby jej uniknąć i pić dalej. Pijąc nie można zatrzymać rozwoju choroby. Jej wewnętrzna logika prowadzi do zwiększenia dawki alkoholu, coraz mniej sprawny organizm intensywniej reaguje na zatrucie, narastające konflikty z otoczeniem rodzinnym i pracowniczym powodują spadek materialnego i psychicznego komfortu życia, zaś wszystkie te niekorzystne zmiany kumulują się i powiększają z upływem lat. Dlatego uzależniona osoba, która pije, uzależnia się coraz bardziej. Kobiety, które jako dzieci były wykorzystywane seksualnie lub zaniedbywane, częściej mają w dorosłym życiu problemy alkoholowe niż te bez takich doświadczeń.

Nawet dzieci, które były świadkami przemocy w rodzinie, mogą uczyć się naśladowania ról agresorów lub ofiar przekazywanych przez kolejne generacje.

Z opublikowanych prac wynika, że pod wpływem alkoholu w momencie popełnienia przestępstwa było powyżej 86% zabójców, 37% sprawców napadów, 60% dokonujących przestępstw na tle seksualnym, powyżej 57% mężczyzn i 27% kobiet będących sprawcami przemocy domowej oraz 13% dopuszczających się nadużyć wobec dzieci (liczby te stanowiły górną granicę oszacowań). Jak wykazały badania, alkohol był powodem 42% zgłaszanych na policje przestępstw związanych z przemocą.